Ukryte funkcje pracy

Badania nad bezrobociem prowadzone na początku wieku podkreślały znaczenie trudności finansowych oraz obniżenie poziomu życia włącznie z doświadczeniem głodu i bezdomności. Podobne badania powtórzono w latach 70. w dobie rozwiniętych świadczeń socjalnych i okazało się, że kondycja psychiczna osób bezrobotnych również uległa pogorszeniu, pomimo nieporównywalnych warunków życiowych. Zatem teza wykazująca bezpośredni wpływ obniżonego standardu życia na zdrowie psychiczne została zakwestionowana. Badania prowadzone przez Jahodę (1979,1982 za Kalbarczyk 1999) stały się podstawą empiryczną do stworzenia teorii ukrytych funkcji pracy. Podstawowe założenie tej teorii sprowadza się do stwierdzenia, że człowiek tracąc pracę traci jednocześnie możliwości gratyfikacji wynikającej z zaspokajania różnorodnych potrzeb związanych z sytuacją pracy.
Według Jahody praca oprócz jawnej funkcji jaką jest dostarczanie środków finansowych pełni również inne pozytywne funkcje w życiu jednostki: Dostarcza społecznego prestiżu. Jest źródłem społecznej tożsamości. Pozwala na rozszerzenie aktywności społecznej na obszary mniej angażujące emocjonalnie niż rodzina. Umożliwia realizację celów zbiorowych i udział w zbiorowym wysiłku. Wymaga regularnej aktywności. Narzuca strukturę czasu. Jako tak zorganizowane doświadczenie jest zwykle źródłem wzmocnień pozytywnych. Pomimo że przedstawiony model ma charakter raczej idealnej wizji niż odpowiada powszechnej percepcji sytuacji pracy, to niewątpliwym walorem tej koncepcji jest podkreślenie pozafinansowych funkcji pracy. Jak wynika z koncepcji utrata pracy oznacza utratę możliwości jednoczesnego zaspokajania opisanych potrzeb. Na uwagę zasługuje zaburzenie struktury czasu osoby bezrobotnej, wynikające z braku stałych zobowiązań wymagających działań ukierunkowanych na osiągnięcie określonych celów. Nawet, jeżeli osoba bezrobotna ustali sobie cel w postaci znalezienia pracy, to aktywność poszukiwań spada wraz z przedłużającym się czasem bezrobocia, jednocześnie pojawiające się przeszkody traktowane są jako porażki, co dodatkowo wpływa na osłabienie motywacji osoby bezrobotnej.

Zmiany w zakresie tożsamości i ich konsekwencje

Ważny aspekt poruszany w rozważaniach dotyczących skutków bezrobocia stanowi problem tożsamości. Dotychczasowy nauczyciel, urzędnik czy górnik, nie wykonując czynności związanych z zawodem, traci podstawowy atrybut swojej roli społecznej (Kalbarczyk 1999). Rodzaj i dotkliwość tego skutku zależy od tego w jakim stopniu rola zawodowa konstytuowała tożsamość bezrobotnego. Im silniej człowiek identyfikował się z wykonywanym zawodem, tym problemy związane z tożsamością będą intensywniej przeżywane. Pewną próbę przybliżenia tego zagadnienia stanowi Model Prywatnej Tożsamości Zawodowej (Peregoy, Schlieberl990). Model lokuje na kontinuum 4 poziomy identyfikacji zawodowej i odpowiadające im 4 typy reakcji na utratę pracy i bezrobocie. Krótko scharakteryzuję 2 skrajne poziomy w sposób istotny różnicujące osoby bezrobotne pod względem reakcji na utratę pracy. Typ 1 obejmuje osoby o najsilniejszym poczuciu identyfikacji zawodowej, ponieważ ich tożsamość jest ściśle zdefiniowana przez wykonywany zawód. Bezpośrednią reakcją na utratę jest szok i odrętwienie. Osoba bezrobotna często przypisuje sobie winę za zaistniałą sytuację, traci kontrolę nad zdarzeniami. Utrata dotychczasowej tożsamości wyraźnie może przyczynić się do rozpadu więzi emocjonalnych i rodzinnych, jak również do pojawienia się myśli samobójczych. Kalbarczyk (za Feather 1987) wskazuje na 3 czynniki zwiększające zaangażowanie w rolę zawodową: pełnienie zawodu o trudnej „inicjacji” związanej z długim okresem edukacji lub ograniczeniem dostępności do zawodu poprzez ostrą selekcję w doborze; pełnienie zawodu o zdefiniowanym, żywym etosie zawodowym i kodeksie etycznym; pełnienie zawodu charakteryzującego się silnymi wyróżnikami ka- tegoryzacyjnymi, takich jak np. mundury, szczególne uprawnienia czy przywileje.

Wybrane psychologiczne konsekwencje bezrobocia

W dalszej części rozważań, przedstawione zostaną wybrane wnioski z badań nad psychologicznymi konsekwencjami bezrobocia istotne z punktu widzenia problematyki kryzysu. W dalszej części rozważone zostaną możliwości wynikające z aplikacji modelu kompetencyjne
go oraz paradygmatu interwencji kryzysowej do problematyki bez- robocia. Badania nad bezrobociem wyznaczane są przez dwie perspektywy (Kalbarczyk 1999): pierwsza z nich dotyczy reakcji jednostki na zdarzenie – „utrata pracy”, natomiast druga odnosi się do funkcjonowania człowieka w rzeczywistości bez pracy. Przedstawione modele obejmują zagadnienia z zakresu problematyki tożsamości oraz funkcji pracy istotnych dla jakości życia jednostki. Pomimo wielu różnic w opisie zjawiska bezrobocia można przyjąć, że występuje pewne podobieństwo reakcji na utratę pracy. Według literatury niezależnie od antycypacji tego zdarzenia utrata pracy jest doświadczana jako szok. Częste przekonania i uczucia towarzyszące tej reakcji to: poczucie klęski i porażki życiowej, wstyd, poczucie zagrożenia i bezsilności. Jednocześnie należy pamiętać, że ocena sytuacji po utracie pracy zależy od wartości jaką praca miała dla człowieka, należy przy tym uwzględnić takie czynniki jak: wysokość zarobków, stanowisko, przywileje, satysfakcja i zadowolenie z wykonywanej pracy.

Proponowany model komunikacji i współpracy

Przebieg współpracy i komunikacji między osobami udzielającymi pomocy psychologicznej na terenie szpitala somatycznego można przedstawić w postaci modelu, który uwzględnia z jednej strony osoby z personelu medycznego oraz z drugiej strony osoby zajmujące się udzielaniem wsparcia psychologicznego i pomocy psychologicznej. Personel medyczny (lekarze, pielęgniarki) – koncentruje się głównie na wykonywaniu obowiązków medycznych związanych z procesem leczenia pacjentów. Psycholog: zajmowanie się psychoterapią i diagnozą koncentracja na najcięższych przypadkach ogólna koordynacja działań pomocowych zapewnienie przepływu informacji między personelem medycznym i zgłaszanymi przezeń potrzebami a działalnością interwentów i zgłaszanymi przez nich postulatami, itp. superwizja prowadzonych interwencji kryzysowych prowadzenie grupy balinta dla interwentów (ewentualnie lekarzy, pielęgniarek). Interwent kryzysowy: osoba podejmująca się pełnej interwencji w kryzysie osoba reprezentująca interwentów i bezpośrednio koordynująca działania interwencyjne (zapewniająca właściwą komunikację) osoba dobrze wykształcona w interwencji kryzysowej, najlepiej z przygotowaniem psychologicznym (np. studia podyplomowe w zakresie interwencji kryzysowej) nie zatrudniona przez szpital, ale np. organizacje pozarządowe, samorządowe bądź stowarzyszenie.

Interwencja w kryzysie a psychoterapia

W praktyce klinicznej trudno jest nieraz wyraźnie oddzielić interwencję w kryzysie od psychoterapii, a zwłaszcza wykorzystywania elementów psychoterapii w interwencji. Często w sytuacji, kiedy wystąpił ostry kryzys, po jego opanowaniu zdarza się, że należy z pacjentem pracować dalej, włączając psychoterapię lub jej elementy. Wydaje się, że w pracy z pacjentem chorym somatycznie najczęściej pierwszym etapem powinna być interwencja w kryzysie, natomiast drugim, w celu pogłębienia jej efektu (lub w wypadku jej niepowodzenia) powinna być psychoterapia, zwłaszcza po opuszczeniu szpitala, gdyż stosunkowo często lęk bądź depresja mogą się wtedy nawet nasilić. Na elementy psychoterapii warto zwrócić uwagę w pracy interwencyjnej z pacjentem po to, aby po przezwyciężeniu ostrego kryzysu móc wprowadzić elementy, które nawiązywałyby do psychoterapii egzystencjalnej, a także częściowo kognitywnej, w celu zainicjowania przemian rozwojowych i twórczego wykorzystania kryzysu. W terapii egzystencjalnej m.in. poszukuje się określonego bycia w świecie, realizującego się w relacji między jednostką a jej „światem”. Pracować można nad rozbudową dotychczasowego systemu wartości i dokonywania na tej podstawie nowych wyborów. Poszukuje się z pacjentem utraconego sensu życia i pomaga ukształtować sens swojego istnienia pomimo doświadczania choroby (np. szuka się sensu w cierpieniu). Stwarza się możliwość i ułatwia nadawanie pozytywnego znaczenia swoim przeżyciom związanym z chorobą (por. Słowik 1996, 1997).

Zalety podejścia interwencyjnego

Jakie mogą być zalety podejścia interwencyjnego? Przede wszystkim w interwencji można posługiwać się prostszymi środkami niż w psychoterapii. Nie wymaga się przestrzegania sztywnych reguł postępowania psychoterapeutycznego (co jest istotne w warunkach szpitala, o czym była już mowa). Są tutaj duże możliwości dla pomysłowości i inwencji interwenta. Poza tym relacja in- terwent-osoba w kryzysie jest (jak się wydaje) relacją poziomą, nie zaś skośną, jak to często może mieć miejsce w relacji psychotera- peuta-pacjent, czy też zwłaszcza lekarz (a szerzej personel medyczny) – pacjent. Po drugie, interwentem nie zawsze musi być w pełni wykwalifikowany psycholog (który byłby upoważniony np. do przeprowadzeń ia psychoterapii). Nie oznacza to jednak, że każdy może i powinien występować w tej roli. Najlepiej, gdyby był to (docelowo) odpowiednio przygotowany psycholog kliniczny (zwłaszcza, że jest coraz więcej absolwentów tego kierunku studiów). Ważne jest tu dobre przygotowanie merytoryczne interwenta ze względu na specyfikę pracy i oddziaływań prowadzonych w szpitalu. Wskazane byłoby także szkolenie lekarzy w trakcie studiów oraz średniego i niższego personelu medycznego w zakresie interwencji w kryzysie, co pomogłoby im w zrozumieniu potrzeby szerszych oddziaływań psychologicznych (w tym interwencyjnych) wobec pacjenta somatycznego. Poprawiłoby to także kontakt między personelem medycznym a pacjentem i jego rodziną.

Skutki zamknięcia

Próbując podsumować dotychczasowe propozycje należy zauważyć, że w trakcie hospitalizacji osoby chorej działania interwenta można przyporządkować do dwóch obszarów: jednostkowego i instytucjonalnego. W działaniach tych „cel stanowi maksymalne wzmocnienie „ja” poprzez niwelowanie skutków „zamknięcia” osoby w jednej roli (tj. roli pacjenta), deprywacji i odcięcia od zasobów stanowiących źródło siły. Podstawą, na której bazowałaby cała interwencja, byłaby postawa towarzyszenia. Jej istotą jest szacunek dla podmiotowości i samostanowienia o sobie osoby, której interwent oferuje swoje usługi” (Passo- wicz, Słowik 1998, s. 259). Na poziomie jednostkowym oddziaływanie interwenta zmierzałoby do korzystania z trzech rodzajów zasobów (uwzględniając koncepcję Hobfola, 1988). Należy tutaj pamiętać o zasobach rzeczowych (mogą to być różne przedmioty, rzeczy osobiste, wskazujące na indywidualność każdego pacjenta), okoliczności (nawiązuje się tutaj m.in. do więzi z osobami znaczącymi), osobowości (należy odwołać się do tych cech osobowości, które ułatwiają przezwyciężać sytuacje trudne). Z kolei na poziomie instytucjonalnym praca interwenta koncentrowałaby się na minimalizowaniu negatywnych skutków hospitalizacji poprzez wyraźne „nazwanie i złamanie kodu instytucji i eliminację nieświadomej samoidentyfikacji osoby chorej z rolą biernego, posłusznego, bezwolnego pacjenta” (Passowicz, Słowik 1998). W pracy interwencyjnej z pacjentem w kryzysie ważne jest także przywrócenie normalnej komunikacji ze światem zewnętrznym (oderwanie od wyłącznego komunikowania się jedynie w obrębie szpitala i pełnienia jednej określonej roli), zwiększenie poczucia sprawowania kontroli nad sytuacją. Działania interwencyjne można by ująć metaforycznie mówiąc: „Chory to nie Ty, lecz Ty zmagasz się z chorobą”.

Przepustki

Znoszenie poczucia ograniczenia (zwłaszcza, gdy pobyt trwa długo), j np. przez umożliwienie, w miarę możliwości (w zgodzie z wymogą- | mi medycznymi) korzystania z tzw. przepustek pozwalających choć- j by na krótko opuścić szpital (np. korzystać ze spacerów poza obrę- j
hem szpitala, załatwienie sprawunków’, a może nawet umożliwienie wyjścia na koncert, do kina lub teatru). Kolejną ważną rzeczą jest udzielanie wsparcia emocjonalnego i społecznego. W tym przypadku rolą interwenta jest nie tylko bezpośrednie udzielanie wsparcie, ale i budowanie „sieci wsparcia” m.in. poprzez aktywizowanie rodziny czy innych chorych, a także przez odpowiednie włączenie do „sieci” personelu medycznego. U wielu pacjentów spotykamy się także z „nadmiarem wolnego czasu”, którego nie potrafią właściwie zagospodarować. Zapełnienie choćby jego części mogłoby pozwolić choremu oderwać się przynajmniej na chwilę od przykrej rzeczywistości szpitalnej i zapomnieć o chorobie. Można to czynić w różny sposób, np. wprowadzając elementy psychoedukacji, czy też edukacji medycznej, ale także elementy terapii śmiechem (wprowadzone już z dobrym skutkiem na oddziałach dziecięcych, tzw. „doktor klown”), czy też elementy psychozabawy grupowej, terapii przez sztukę, konkursów, itp. (oczywiście w zależności od potrzeb pacjentów). Wszystkie wymienione dotychczas elementy służą także poprawie nastroju pacjenta i zmniejszeniu uczuć depresyjnych. Przedstawione propozycje nie wyczerpują wszystkich możliwości, które interwent może wykorzystać w pracy z pacjentem chorym somatycznie, w sytuacji wystąpienia kryzysu wywołanego chorobą somatyczną, zostawiając miejsce dla kreatywności osoby podejmującej interwencję w kryzysie.

Kontrola nad zdarzeniem

Warto też odwołać się tutaj do modelu adaptacji poznawczej Taylor (1984), w którym to obok dążenia do odzyskania kontroli nad zdarzeniem, jakim jest choroba i odzyskania własnej wartości, autorka podkreśla potrzebę chorych do poszukiwania znaczenia sensu zaistniałego kryzysu (choroby). Trzeba tu zaznaczyć, że próby znalezienia znaczenia doświadczenia zachorowania – jak pisze Taylor (1984, s. 19)-przyjmują co najmniej dwie formy atrybucji przyczynowej, czyli odpowiedzi na pytanie: „dlaczego zachorowałem i przemyślenia swojego życia, postaw jednostki, jej hierarchii wartości”, itp. Ma to „prowadzić do rekonstrukcji życia w taki sposób, aby dawało więcej satysfakcji”. Jest to jeden z ważniejszych elementów, które można wykorzystywać w pracy interwencyjnej.
Istotną rolę, podkreślaną również przez Taylor (op.cit.), pełni budowanie i podtrzymywanie przez chorych pewnej ilości złudzeń (m.in. właśnie dotyczących przyczyn choroby, możliwości jej kontrolowania i budowania samooceny), które pomagają podtrzymać w jednostce nadzieję i wiarę w wyzdrowienie lub brak nawrotów choroby (np. nowotworowej). Nadzieja i wiara odgrywa w procesie zdrowienia ogromną rolę leczniczą (budowana jest jednak m.in. przez poczucie kontroli, nawet oparte na iluzji). 1 Warto także przełamać izolację i poczucie osamotnienia w szpitalu 1 (zwłaszcza ludzi starszych). Można to uczynić np. poprzez szersze | dopuszczenie bliskich do chorego (np. zmniejszając niekiedy sztucz- I ne ograniczenia godzin na tzw. odwiedziny) czy próbę wytworzenia J więzi między chorymi (np. poprzez lepsze wzajemne poznanie się). i Dużą rolę odgrywa tu również sama obecność interwenta, jego bez- 1 pośredni kontakt z pacjentami i moderowanie grupy współpacjen- i tów na wzór grupy wsparcia.

Personel medyczny

Idąc dalej, należałoby dążyć do przełamania „bariery” występującej pomiędzy personelem medycznym (zwłaszcza lekarzami, ale także i pielęgniarkami) a pacjentem tak, aby chory mógł zostać partnerem w procesie terapeutycznym (oczywiście z zachowaniem rozsądnych granic, uwzględniając indywidualne potrzeby i predyspozycje każdego pacjenta), a nie jedynie biernie oczekiwać. Istotne jest tutaj zachęcenie, czy też umożliwienie współpracy pomiędzy „leczącym a osobą leczoną”. Ważne jest także, jak zauważa Taylor (1992) – dobrze potwierdzone badawczo – przekonanie „o pozytywnym wpływie na zdrowie poczucia kontroli”. Na podstawie licznych badań autorka stwierdza, iż „wydaje się, że poczucie kontroli wpływa dodatnio na przystosowanie. Jeżeli ktoś wierzy, że jest w stanie kontrolować albo przebieg choroby, albo objawy codzienne, lepiej przystosowuje się do choroby” (s. 44).Także Rodin(1986, cyt. za Rodin, Salovey 1997, s. 76) podkreśla, że „obecność lub brak poczucia kontroli ma niezwykle ważny wpływ na emocjonalny, fizyczny i poznawczy dobro- stan człowieka”. Jest to zatem bardzo istotny element, na który należy zwracać uwagę w trakcie interwencji w kryzysie. W praktyce można dążyć do zwiększenia u chorego poczucia kontroli nad chorobą np. ucząc pozytywnego myślenia, relaksacji, itp. W konsekwencji może prowadzić to do przełamania poczucia bezsilności i bezradności chorego. Warto dążyć do wytworzenia przekonania u pacjenta, że on sam może mieć wpływ na proces zdrowienia, włączając go aktywnie – w miarę możliwości i w porozumieniu z lekarzem-w proces leczenia. Także „pozorna kontrola może równie dobrze zaspokajać tę potrzebę. Osiągnąć to można np. przez zdobywanie informacji na temat choroby tak, aby zrozumieć jej przebieg i leczenie” (Taylor 1984, s. 21).

error: Content is protected !!